EUROWEEK 2017 – relacja

Od 5 do 9 stycznia uczniowie naszej szkoły mieli okazję uczestniczyć w językowym obozie szkoleniowym fundacji Euroweek.

DZIEŃ I

O godzinie 9:00 uczniowie klas I i III gimnazjum oraz III LO spotkali się w Katowicach na ulicy Piotra Skargi. O 9:20 odjechał nasz bus do Wrocławia. Podróż w nim była bardzo wygodna i przyjemna. Kiedy dojechaliśmy na dworzec, mieliśmy ponad 3 godziny czasu wolnego. Większość z nas udała się do Starbucksa na kawę. Później spotkaliśmy się w wybranym miejscu i poszliśmy na pociąg. Jechało się nim całkiem wygodnie, niestety było bardzo tłoczno. Gdy dojechaliśmy już do Międzygórza, poszliśmy na busa, który zawiózł nas do ośrodka.

euro1

 

Kiedy tam weszliśmy, zauważyliśmy jednego z wolontariuszy. Wyglądał całkiem sympatycznie. Kilka minut później zakwaterowaliśmy się i poszliśmy na kolację. Po jakimś czasie odbyły się pierwsze zajęcia. Nie byliśmy tam sami, gdyż w naszej grupie była inna szkoła. W sali byli wszyscy wolontariusze. Przedstawiali się nam, a później musieliśmy zgadnąć z jakiego kraju pochodzą. Było ich kilkanaścioro i pochodzili z zupełnie z innych państw, między innymi z Etiopii, Meksyku, Indii, Finlandii, Kenii, Litwy i Białorusi. Po zajęciach wszyscy poszliśmy do pokoju i graliśmy w różne gry, a około o 23 rozeszliśmy się do pokoi i usnęliśmy, zmęczeni podróżą.

euro3

 

euro4

 

DZIEŃ II, III i IV

Śniadanie było o 8:45, a pierwsze zajęcia zaczynały się o godzinie 9:30. Zawsze zaczynały się one od tzw. „enegrizera” czyli zabaw ruchowych. Na początku robiliśmy wielkie kółko i jeden z wolontariuszy wybierał osobę, która wchodzi do środka i pokazuje jakiś ruch, a reszta musiała go naśladować. W tle grała muzyka. Następnie osoba w środku wybierała kogoś na zastępstwo. Następna zabawa polegała na tym, że wolontariusz wybierał dwie osoby. Pierwsza wychodziła z sali, a druga musiała tańczyć, a reszta ją naśladować. Później pierwsza osoba wchodziła i musiała odgadnąć kto proponuje ruch.

Po 10 minutowej przerwie zaczynały się zabawy w grupie. Wolontariusze dawali numery od 1-6 i osoby z danym numerem zbierały się razem. Było mnóstwo różnych zabaw grupowych, między innymi:

  • Na kartce z literami alfabetu trzeba było wypisać jak najtrudniejsze słowa zaczynające się na daną literę, a następnie zrobić z tego scenariusz i zagrać to.
  • Porównać dwie podobne marki do siebie i zrobić z tego reklamę.
  • Stworzyć własną aplikację uczącą angielskiego.
  • Siadaliśmy na ziemi w grupach i wolontariusze kolejno podchodzili do grup i rozmawiali z nami (oczywiście po angielsku).
  • Mieliśmy tabelki z imionami wolontariuszy i jedna z wolontariuszek zadawała nam pytania typu „gdy nas pierwszy raz zobaczyliście… to myśleliście, że jaki wcześniej wykonywaliśmy zawód” lub „z jakiego kraju jesteśmy”. Później, gdy każda grupa przeczytała co napisała w tabelce, odpowiadali oni na te pytania. Zadanie miało nas nauczyć, że nie można nikogo, oceniać póki się nie pozna tej osoby.

Po zabawach grupowych był obiad, który był naprawdę przepyszny. Kilkadziesiąt minut po obiedzie zbieraliśmy się w sali i zaczynały się zajęcia o kulturze. Poznaliśmy „culture shock” czyli rzeczy, które różnią się w każdej kulturze. Te rzeczy to między innymi jedzenie, powitanie i pożegnanie oraz język. W kolejnych dniach dowiadywaliśmy się o kulturach takich państw jak Białoruś, Kenia i Indie.

Następnie po 15 minutach przerwy znów zaczynaliśmy zabawy w grupach lub uczyliśmy się tańców takich jak bollywood lub belgijka. Po skończeniu zajęć szliśmy na kolację. Oczywiście po posiłku znów zaczynały się zajęcia, które trwały trochę krócej. W ostatni dzień razem z wolontariuszem z Indii poszliśmy na kulig. Były tam duże sanie ciągnięte przez konie i kilka par sanek. Oczywiście nie mogło zabraknąć poszkodowanych. Jedną z takich osób była pani Wilk-Abratańska, wychowawczyni III gimnazjum, która kilka razy spadła z sanek, gdy jechaliśmy z górki.

 

euro5

 

Po kuligu poszliśmy na gorącą czekoladę, która była przepyszna! Pod koniec tego dnia mieliśmy zabawę pod tytułem „mission impossible”, w którą wszyscy byli zaangażowani. Polegało to na tym, że było kilkanaście zadań i kilka osób miało jedno zadanie do wykonania. Wszystko na szczęście zostało wykonane na czas.

Później nadeszło pożegnanie. Był to czas wzruszeń i płaczu, ponieważ wolontariusze, którzy są naprawdę wspaniałymi, przyjaznymi i otwartymi ludźmi, wypowiadali się na nasz temat. Wybrani uczestnicy byli pytani przez wolontariuszy o kilka rzeczy na temat Euroweeku. Później robili to nauczyciele. Oczywiście pani Abratańska wyraziła swoje odczucia po niemiecku, co wszystkich rozbawiło. Jeden z wolontariuszy, który znał niemiecki, przetłumaczył nam to. Po pożegnaniu poszliśmy wszyscy zapłakani do pokojów i zaczęliśmy się pakować.

 

euro6

 

DZIEŃ V

Śniadanie było bardzo wcześnie (o około 6:30). Po śniadaniu zeszliśmy na dół z walizkami i po kilku minutach poszliśmy na autobus. Zawiózł on nas na dworzec. Czekaliśmy chwilę na pociąg. Po kilku godzinach wysiedliśmy we Wrocławiu i mieliśmy 40 minut czasu wolnego.

Było nam bardzo przykro z powodu powrotu. Uważam, że Euroweek to najlepsza wycieczka na jakiej byłam, ponieważ mogliśmy przełamać się przed rozmawianiem po angielsku. Poznaliśmy również ludzi, którzy są kochani i otwarci oraz mają dystans do siebie. Dowiedzieliśmy się również o ich kulturze. Mam nadzieję, że za niedługo uda nam się ponownie odwiedzić to wspaniałe miejsce.

 

Patrycja Golańska, IIIG

Nasz adres:

Zespół szkół „Atena”

  • Szkoła Podstawowa „ATENA”
  • II Niepubliczne Gimnazjum
  • VI Niepubliczne Liceum Ogólnokształcące

ul.Żytnia 26, 41-205 Sosnowiec

Informacji o szkole udzielamy pod numerem telefonu:
(32) 266-86-09 lub e-mailowo: sekretariat@atena.edu.pl

Godziny pracy sekretariatu dla rodziców:

  • poniedziałek – czwartek: 7.45 – 15.00
  • piątek: 8.00 – 13.30

Numer konta:

Na życzenie rodziców umieszczamy na stronie dane niezbędne podczas wpłat czesnego lub wpisowego na rachunek szkoły.

  • Bank BPH O/Sosnowiec
  • nr rachunku: 86 1060 0076 0000 3380 0007 0519
  • Prosimy o wpisywanie imienia i nazwiska ucznia, którego wpłata dotyczy.

Dojazd